czwartek, 22 czerwca 2017

Wywiad z Cat Vloguje

"Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi."- Cassandra Clare

Cześć! Przychodzę do was, z kolejnym wywiadem! ( jak mogliście wywnioskować po tym jakże oryginalnym i "tajemniczym" tytule posta )
Jestem ogromnie wdzięczna, że Cat zechciała poświęcić mi chwilę swojego czasu. Ten wywiad wiele dla mnie znaczy, gdyż oglądam Cat odkąd wstawiła pewien filmik, który nagrała z "dziewczyną z kwiatkiem. Bardzo ją sobie cenie. Muszę więc przyznać, że lekko się denerwowałam, jednakże było to głupie i niepotrzebne gdyż Ewa jest przemiłą i ciepłą osobą, która "nie gryzie"! 
Nie przedłużając, zapraszam! 




1.Może na sam początek, tak na rozluźnienie opowiesz mi, od jakiej książki zaczęła się twoja czytelnicza przygoda? Jaką powieść pokochało twe dziecięce lub młodzieńcze serce?

Zaczęłam czytać bardzo wcześnie - mając 3 lata już nie nękałam rodziców o czytanie, tylko sięgałam po lekturę sama, więc nawet nie pamiętam pierwszej przeczytanej książki – na pewno były to jakieś bajki albo wiersze, może Brzechwa albo Tuwim? Później miałam na półkach na pewno całą serię Disneya w twardej oprawie (do dziś leży w piwnicy!), Klimka i Klementynkę, Chłopców z placu broni, Tajemniczy ogród, Anię z Zielonego Wzgórza, a kiedy odkryłam bibliotekę dziecięcą w moim mieście to dopiero się zaczęło – Muminki, Mikołajek, cała Jeżycjada, którą czytałam wielokrotnie (nawet jako dorosła), Anna Balerina, Pan Samochodzik, przygody Tomka Wilmowskiego… Można powiedzieć, że wychowałam się na klasykach :)

2. Co cię inspiruję i daję motywację do działania? Co sprawiło, że zaczęłaś nagrywać? ( tak wiem, troszkę oklepane pytanie, ale zawsze mnie to interesuje)

Moje nagrywanie zaczęło się filmów kosmetycznych – prowadziłam bloga lifestylowego i w którymś momencie doszłam do wniosku, że brakuje mi możliwości wyrażenia niektórych rzeczy w formie wizualnej – chciałam na przykład gdzieś pokazać relacje z podróży. Tak powstał kanał Cat Vloguje (blog nosił nazwę Cat Bloguje ;) ) – początkowo nagrywałam o kosmetykach i różnych innych rzeczach, potem uznałam, że skoro kocham książki to spróbuję o nich opowiedzieć – wtedy jeszcze nie wiedziałam o istnieniu booktube. Pierwszy odcinek Cat Czyta opublikowałam 7 sierpnia 2015 r. i od tej pory pojawiło się ich ponad 50, a ja zupełnie zrezygnowałam z tematyki kosmetycznej :)

Jeśli chodzi o inspirację: lubię opowiadać o rzeczach, które w jakiś sposób na mnie oddziałują: fascynują, irytują, zachwycają, więc właściwie nie mam problemu ze znalezieniem tematu do filmu – zawsze jest coś, czym chcę się podzielić. Często inspiracja wypływa z komentarzy widzów – ich sugestie lektur czy pytania stanowią dobrą bazę do przygotowania kolejnych materiałów. Niesamowitą motywacją są wiadomości od widzów czy to, co mówią przy okazji naszych spotkań – jeśli słyszę, że ktoś lubi mnie oglądać, że przeczytał coś z mojego polecenia i znalazł dzięki temu nową ulubioną książkę, to wiem, że warto nagrywać! W przypadkach skrajnej blokady twórczej mam jeszcze przyjaciół, którzy motywują mnie do pracy – Marta (Cymelium) zawsze pomaga mi przy burzy mózgów, Zuza (Kulturalna Szafa) kopie w tyłek, jak mam lenia, a Maja (Maja K.) jest niedoścignionym wzorem i zawsze mogę liczyć na jej pomoc od strony technicznej.

3. Zostając jeszcze przy temacie filmików, czy podczas nagrywania zdarzają ci się jakieś wpadki? Jak to wygląda od kulis. Zdradzisz nam trochę? (A może, to ściśle tajne i gdy nam to wyjawisz, będziesz musiała nas zlikwidować?)

Zlikwidować? Nie, jestem kompletnie niegroźna! (Czyżby…? :D) Oczywiście, że zdarzają się wpadki – jestem tylko człowiekiem! Czasem mam problemy z wysłowieniem się, zwłaszcza, jeśli książka jest tak dobra, że chciałabym tylko powiedzieć: PRZECZYTAJCIE TO!, zdarzało się też, że gadałam do kamery przez 20 minut, a potem orientowałam się, że nie włączyłam nagrywania… Najgorsza wpadka, jaka mi się przytrafiła? Przy okazji nagrywania filmu z inną vlogerką. Jechałam wtedy do studia w Warszawie i dopiero na miejscu, po rozpakowaniu sprzętu okazało się, że przez całą drogę (4 godziny w pociągu) aparat był włączony i rozładowała się bateria, a ja nie miałam ładowarki… Na szczęście osoba z którą nagrywałam miała swój aparat, więc nie jechałam przez pół Polski na darmo!

4. Za co polubiłaś Booktuba? Czy była to "miłość od pierwszego wejrzenia"? Czy są rzeczy, które cię w nim irytują?

Polubiłam społeczność booktuba chyba najbardziej za to, że jest w niej miejsce dla każdego – niezależnie od tego, jakie książki czyta, w jakiej formie o nich opowiada. Nie musisz non-stop czytać nowości, żeby utrzymać uwagę odbiorców – w branży kosmetycznej testowanie nowości to praktycznie obowiązek – a potem masz 20 otwartych opakowań kremu i nie wiesz co z tym zrobić…Booktube to generalnie dość miłe miejsce, ale jest kilka rzeczy, które mnie irytują – przede wszystkim kopiowanie innych twórców, ich sposobu bycia, pomysłów na filmy czy montaż. Ludziom wydaje się, że jeśli będą zachowywać się tak, jak najwięksi vlogerzy zagraniczni (tj. krzyczeć i dużo machać rękami), to będą dzięki temu bardziej popularni. Nie znoszę ściągania pomysłów innych twórców, niepytania o zgodę i nie podawania źródła „inspiracji” – nie zliczę, ile razy widziałam już filmy podobne do mojej serii Booktube Poleca. Nikt nigdy nie zapytał, czy może wykorzystać pomysł…

5. Oglądając twoje filmy nie da się nie zauważyć, że kochasz koty. Posiadasz jakiegoś? Jaką rasę najbardziej lubisz?

Zaskoczę Cię pewnie, ale pseudonim Cat nie ma z sympatią do kotów nic wspólnego! Jakieś 9 czy 10 lat temu przyjaciel zaczął mówić do mnie „Kocie” i tak zostało! :D Ale oczywiście lubię koty, tak samo jak psy, pandy i wszystkie inne zwierzęta (z wyjątkiem pająków i robaków. Bleh!). Żadnego zwierzaka jednak nie mogę mieć ze względu na alergię.

6. Ostatnio miałaś okazję przeprowadzić wywiad, ze słynną już autorką, jaką jest Kim Holden.Jak długo się przygotowywałaś? Co czułaś? ( Muszę przyznać, że oglądam cię już od dłuższego czasu i gdy zobaczyłam twój wywiad byłam ogromnie dumna! <3 Nikt nie zrobiłby tego lepiej od ciebie!)

Dzięki, to niezwykle miłe! Ten wywiad to faktycznie było dla mnie ogromne wyzwanie – organizowałam go początkowo sama: kiedy jakoś w kwietniu pojawiła się informacja o tym, że Kim będzie w Polsce, napisałam do niej wiadomość z pytaniem, czy mogłabym z nią nagrać film. To był najbardziej stresujący mail, jakiego wysłałam w życiu! Następnego dnia Kim odpisała mi, że oczywiście, że bardzo się cieszy, że będzie mogła mnie poznać – to było niesamowite uczucie. Samo ułożenie pytań zajęło mi może 10 minut – wiedziałam, o co chciałabym zapytać, musiałam tylko wybrać najlepsze tematy. Stres pojawił się właściwie dopiero tuż przed targami – najbardziej obawiałam się kwestii technicznych: że coś nie zadziała, nie nagra się albo będzie za duży hałas otoczenia, no i oczywiście tego, że mój angielski może okazać się niewystarczający. Co prawda mówię po angielsku płynnie, ale nie używałam języka „poprawnie” od pierwszego roku studiów! Okazało się, że wszystkie obawy były bezpodstawne – wszystko zadziałało, a nerwy związane z językiem opadły w chwili, gdy tylko poznałam Kim. Podeszłam do niej, żeby się przywitać, Kasia z Wydawnictwa Filia chciała mnie przedstawić, a Kim uśmiechnęła się i powiedziała: „Znam cię, cześć!” – wtedy wiedziałam, że to się uda!


7. To pytanie już kiedyś komuś zadałam, lecz nie mogę się powstrzymać by i tobie je przytoczyć.Opowiesz mi może, troszkę o swojej książkowej miłości? Bowiem każda czytelniczka, musiała kiedyś trafić na swojego księcia z bajki.

Wybranie jednego książkowego męża przekracza chyba moje możliwości… W książkach jest tylu niesamowitych chłopaków! Myślę, że mój książę z bajki to musiałaby być mieszanka Gusa, Franco i Kellera z książek Kim Holden, Rhysanda Sary J. Maas, Jace’a, Willa i Jema Cassie Clare, Leviego z Fangirl, chłopaków z serii Off-Campus Elle Kennedy, Etienna St. Claira z Anny i pocałunku w Paryżu i pewnie jeszcze paru innych. Jak na razie nie spotkałam nikogo, kto pasowałby do kryteriów :(

8. Każdy ( no może prawie każdy) posiada jakieś nietypowe nawyki czytelnicze. Zdradzisz mi parę swoich "mrocznych sekretów"?

Nie używam zakładek. Mam ich kilkadziesiąt - od Tojko, z Epika, ręcznie robionych, tematycznych do konkretnych książek, ale praktycznie nigdy po nie nie sięgam – zazwyczaj zapamiętuję numer strony, na której skończyłam. Poza tym, nie mam pamięci do imion bohaterów i treści książek – zazwyczaj po okładce czy tytule jestem w stanie stwierdzić, czy czytałam kiedyś daną pozycję czy nie, ale często mam problem z przypomnieniem sobie o czym dokładnie była konkretna pozycja… To chyba nie świadczy o mnie najlepiej. Ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że czytam około 150 książek rocznie, a nie wszystkie są na tyle dobre, żeby zapamiętywać detale!

9. Co sprawia, że na twej buzi wykwita tak piękny i serdeczny uśmiech?

Uśmiech?! A często słyszę, że jestem strasznie poważna i się nigdy nie uśmiecham! To oczywiście wierutne kłamstwo – będę to pytanie pokazywać hejterom! :D
Uszczęśliwia mnie dobra muzyka (ostatnio mam lekką obsesję na punkcie ShawnaMendesa – przy jego płycie napisałam całą magisterkę), koncerty, spotkania z przyjaciółmi – zwłaszcza z tymi, których przez dzielącą nas odległość nie widzę na co dzień, no i podróże. Poza tym – to dziwne, ale cieszę się, mając dużo pracy. Jestem zmęczona, często nie dogania mnie własna koszula, ale wiem, że prowadzi to zawsze do jakiegoś pozytywnego efektu. A jak już jestem w tym stanie totalnego wyczerpania, to do histerycznego śmiechu doprowadzają mnie adekwatne memy i suchary Zuzy. Jest mistrzynią!

Cat! Serdecznie dziękuję, że zechciałaś poświęcić mi chwilę, za to że mnie nie odtrąciłaś i nie uznałaś za wariatkę!

 A wam jak się podobał wywiad?
Z kim mam zrobić kolejny? Macie jakieś propozycję? 





sobota, 17 czerwca 2017

"Franco", Kim Holden [Recenzja]

"Uważam, że marzenia są paliwem życia. Żyjesz w pełni, kiedy starasz się je spełnić. Nie ma nagrody za bierne bezpieczeństwo."

Tytuł:"Franco"
Autor: Kim Holden
Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo:Filia


Cześć! Przychodzę dziś do was z recenzją książki, na którą z niecierpliwością czekałam! Ci, co czytają moje recenzje nieco dłużej mogli bowiem zauważyć, że zapałałam ogromnym uczuciem do dwóch innych powieści tej wspaniałej autorki.
Jednak czy "Franco" podbił moje serce? Zdecydowanie TAK!

Przybliżę wam nieco samą fabułę: 
 Franco, czyli nasz główny bohater jest perkusistą jak i przyjacielem Gusa. 
Pewnego dnia napotyka na swojej drodze Gemme, dziewczynę o nietuzinkowej urodzie i bardzo ciętym języku. Od razu zawiązuję się pomiędzy nimi nić porozumienia, która przeradza się w przyjaźń. Życie dwojga młodych ludzi zostaje jednak wywrócone do góry nogami, gdy Franco zgadza się pomóc dziewczynie spełnić jej największe marzenie.
 
Kim ma wrodzony dar. Czytając jej książki czuję się, jakbym za każdym razem wracała do domu, bowiem niesamowicie, kreuje swoje postacie, które są mi bliskie jak najlepsi przyjaciele.
 Jest to powieść, która sama płynie. Człowiek się przy niej zatraca, chłonąc każde słowo, zdanie zapisane na kartce. Jest to wspaniała historia, która wzrusza i bawi do łez.
Nie łamie naszych serc, lecz je spaja. Wypełnia ciepłem i uspokaja. 

Serdecznie Polecam! 
Dacie koniecznie znać:
Czy czytaliście jakąś książkę tej autorki?
Czy zamierzacie?






 

czwartek, 8 czerwca 2017

"Tysiąc pocałunków",Tillie Cole [Recenzja]


"Czytałam kiedyś, że jeśli śnisz, to tak naprawdę odwiedzasz dom. Dom, Rune."

Tytuł: "Tysiąc Pocałunków"
Autor:Tillie Cole
Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo: Filia



Cześć wszystkim! Pomimo, iż historia, którą dzisiaj wam przedstawię nie jest może zbyt oryginalna ani idealna, to w całości skradła moje serce!Choć na naszym rynku książek o takiej tematyce jest dość sporo, to ta pobiła nawet słynne już "Gwiazd naszych winna" sławnego Johna Greena!
 Niestety nie mogę  zdradzić zbyt wiele, gdyż nie chcę zabierać wam przyjemności z czytania tego cuda, więc postaram się dochować tajemnicy i dość ogólnikowo przybliżę wam samą fabułę:
Na kartach tej powieść zostały opisane losy dwojga młodych ludzi, wokół których kręci się cała historia. Byli oni bowiem przyjaciółmi, parą. Od najmłodszych lat wspólnie splatały się ich ścieżki, jednakże pewnego dnia się one rozchodzą, pozostawiając po sobie jedynie słoik pełen "pocałunków".
Gdy ponownie się spotkają,los zadrwi z nich okrutnie, pewien sekret wyjdzie na jaw, łamiąc przy tym serca bohaterów jak i czytelniczek (lub czytelników)!

"Moje pocałunki należą wyłącznie do ciebie. Nikt z wyjątkiem ciebie nigdy nie zdobędzie tych ust."

Jak już wspomniałam, książka była wspaniała, lecz nie pozbawiona skazy. Czasami  przeszkadzało mi (nie mówię, że mi się to nie podobało, wręcz przeciwnie, lecz..), że w usta nastolatków zostały wciśnięte słowa wielce górnolotne, wręcz każdą ich wypowiedź można było by cytować - troszkę pozbawiło to książkę realizmu. Miało jednak też dobrą stronę, bowiem nadało tej książce niezwykłej lekkości.

"Może jesteśmy jak ten wiśniowy kwiat, Rune. Jak spadająca gwiazda. Może kochaliśmy za mocno, zbyt wcześnie. Może płonęliśmy tak jasno, że musimy zniknąć. Uderzające piękno, nagła śmierć. Nasza miłość, która przyszła, by dać nam lekcje. By pokazać, jak naprawdę jesteśmy zdolni kochać."(Takich wypowiedzi było sporo).


Najbardziej zachwycił mnie jednak pewien słoiczek i sama jego idea. Sprawiła ona bowiem, że gdzieś w odmętach mego zakurzonego serduszka odżyła romantyczna dusza! Jest to historia dla jednych banalna, lecz doskonale wyważona, bowiem gra na naszych emocjach jak na strunach. Łamie serca, lecz pozostawia miłe wspomnienia. Wzrusza i uczy! Jest po prostu wspaniała,a przed wszystkim ludzka i prawdziwa. Będzie żyła w naszych sercach dopóty,  dopóki nasze powieki nie zapadną w sen ostateczny, a z naszych ciał nie ulecą dusze. 

Cóż jeszcze mogę wam powiedzieć! Sięgajcie po tę powieść śmiało, lecz z zapasem chusteczek i tabliczką czekolady, która osłodzi wam chwilę, gdy będziecie składać swoje popękane serce!
Serdecznie polecam! 

Czyż okładka nie zapiera tchu w piersiach?
A Wy czytaliście już tę powieść?Zamierzacie?
Dajcie znać! 

Za korektę tekstu dziękuję Barankowi! <3 
 

niedziela, 28 maja 2017

Spełnienie marzeń! MFK oraz spotkanie autorskie z Remigiuszem Mrozem!

"Potrafię oddychać tylko podczas czytania."



Cześć! Przychodzę do was z czymś nietypowym, a mianowicie chciałam opowiedzieć wam o tym, jak spełniło się jedno z mych największych marzeń!
Rozsiądźcie się wygodnie, z kubkiem herbaty w ręce i posłuchajcie drobnej opowiastki o feralnej koszulce i stosie dziurek w mojej ręce!

Moja pasjonująca opowieść rozpoczyna się już na początku maja. Bowiem właśnie wtedy dowiedziałam się, mój ulubiony autor ma się pojawić na słynnych, książkowych targach w Warszawie.Cała w skowronkach poleciałam zaprojektować na jednej ze stronek koszulkę, gdyż w mojej głowie zagnieździł się plan stworzenia cosplay'uChyłki! 
Tak o to rozpoczęła się moja prywatna lawina nieszczęść. Nie poleciałam na wycieczkę, targi ominęły mnie szerokim łukiem, po czym obeszły na około, koszulka nie przychodziła, a wisienkę na torcie położyła pielęgniarka, która mą dłoń tak swą igłą sponiewierała, że wyglądałam jak młodociana narkomanka.
No cóż, czasem tak bywa, jednak pewnego dnia Sylwia jednym sms'em mój los odmieniła! 

Dzień przed festiwalem totalnie się wkurzyłam (koszulka wciąż nie przychodziła), postanowiłam więc wziąć sprawy w swe małe ręce!Podwędziłam tacie biały T-shirt gdy biedak spał sobie w najlepsze i z dziecięcych naklejek taki o to napis stworzyłam! 
"Chyłka -wersja kieszonkowa"! 
Troszkę inny od tych dwóch co zamówiłam, brzmiały one tak:
"Zordon popłakał się na mój widok! Wyglądam jak Chyłka!"
"Pachnę Mrozem!" 
By dopełnić swój strój dobrałam do niego marynarkę (choć następnego dnia troszkę tego wyboru żałowałam).



Gdy nadszedł ten wielki dzień wybrałyśmy się z dziewczynami na spotkanie, które odbyło się o godzinie 14:00. Udało się na usiąść w pierwszym rzędzie! Czas zleciał niesłychanie szybko w tak przemiłej atmosferze (psst! sami będziecie mogli ją nico poczuć za sprawą pewnego Vloga, który Sylwia z kanału "Spojrzenie na kulturę" specjalnie stworzyła!).Pojawili się bowiem tego dnia sami wspaniali ludzie: Katarzyna Bonda, Remigiusz Mróz, Marcin Wroński oraz Jakub Szamałek! Lecz gdy nadszedł czas podpisów, miałam wrażenie, że moje serce wyskoczy z piersi i spadnie z hukiem na posadzkę. Cała się trzęsłam zapomniawszy języka w gębie. Plotłam więc coś trzy po trzy. 

 Jednak nie zamieniłabym tego dnia nawet na dodatkowy dzień życia więcej! 
Jakby ktoś pytał, ta cholerna koszulka, którą zamówiłam nadal nie doszła! 

A wy byliście na Targach w Warszawie?Lubicie twórczość Remigiusza Mroza?

Dajcie znać! 

 A za korektę tekstu dziękuję Barankowi! Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła, a zaraz wiem! Już ci to przecież mówiłam!