"Potrafię oddychać tylko podczas czytania."
Cześć! Przychodzę do was z czymś nietypowym, a mianowicie chciałam opowiedzieć wam o tym, jak spełniło się jedno z mych największych marzeń!
Rozsiądźcie się wygodnie, z kubkiem herbaty w ręce i
posłuchajcie drobnej opowiastki o feralnej koszulce i stosie dziurek w mojej
ręce!
Moja pasjonująca opowieść rozpoczyna się już na początku
maja. Bowiem właśnie wtedy dowiedziałam się, że mój ulubiony autor ma się pojawić
na słynnych, książkowych targach w Warszawie.Cała w skowronkach poleciałam
zaprojektować na jednej ze stronek koszulkę, gdyż w mojej głowie zagnieździł
się plan stworzenia cosplay'u Chyłki!
Tak o to rozpoczęła się moja prywatna lawina
nieszczęść. Nie poleciałam na wycieczkę, targi ominęły mnie
szerokim łukiem, po czym obeszły na około, koszulka nie przychodziła, a
wisienkę na torcie położyła pielęgniarka, która mą dłoń tak swą igłą
sponiewierała, że wyglądałam jak młodociana narkomanka.
No cóż,
czasem tak bywa, jednak pewnego dnia Sylwia jednym sms'em mój los
odmieniła!
"Chyłka
-wersja kieszonkowa"!
Troszkę inny
od tych dwóch co zamówiłam, brzmiały one tak:
"Zordon
popłakał się na mój widok! Wyglądam jak Chyłka!"
"Pachnę
Mrozem!"
By dopełnić swój strój dobrałam do niego marynarkę (choć
następnego dnia troszkę tego wyboru żałowałam).
Jednak nie zamieniłabym tego dnia nawet na dodatkowy dzień życia więcej!
Jakby ktoś pytał, ta cholerna koszulka, którą zamówiłam nadal nie doszła!
Dajcie
znać!
A za korektę tekstu dziękuję Barankowi! Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła, a zaraz wiem! Już ci to przecież mówiłam!

